Jak stworzyć zgrany zespół z nauczycielem współorganizującym?

Dwie osoby w klasie. Podwójny potencjał – albo podwójny chaos. Wszystko zależy od jednej rzeczy: czy wiecie, po co tu jesteście i jak grać do jednej bramki.

W klasach, gdzie nauczyciel przedmiotowy i współorganizujący naprawdę współpracują, dzieje się coś konkretnego: jeden tłumaczy nowy temat, drugi dyskretnie podaje uczniowi pomocniczą grafikę, ułatwia start grupie, która „utknęła”, wyłapuje pierwsze oznaki frustracji – zanim zamienią się w wybuch emocji. Bez zamieszania, bez przepychanek o kompetencje.

Możemy więc się zastanowić dlaczego nadal w wielu klasach wciąż czujemy dyskomfort w czasie współpracy?

Solidny fundament to prawo

Zacznijmy od faktów, bo to one dają nam bezpieczeństwo. Zgodnie z Rozporządzeniem MEN, nauczyciel współorganizujący (często potocznie zwany wspomagającym) nie jest asystentem konkretnego dziecka. Jest pełnoprawnym pedagogiem, którego zadaniem jest m.in.: 

• współorganizowanie kształcenia integracyjnego i włączającego,
• prowadzenie zajęć wspólnie z nauczycielem przedmiotowym,
• dobieranie metod pracy do potrzeb wszystkich uczniów.

Zrozumienie, że oboje jesteście zaangażowani w cały proces – a nie tylko w „pilnowanie ucznia z orzeczeniem” – to pierwszy krok do prawdziwej współpracy.

Nauczyciel współorganizujący jako „Projektant Dostępności”

W duchu Uniwersalnego Projektowania Edukacji (UDL) zmieniamy perspektywę: zamiast „naprawiać” ucznia, naprawiamy lekcję. Tu rola nauczyciela współorganizującego jest kluczowa – to on sprawia, że lekcja staje się dostępna dla całej grupy. Dostępna lekcja to taka, w której uczeń z dysleksją ma graficzne podsumowanie, uczeń z ADHD – jasną strukturę kroków, a ten, który dziś po prostu nie nadąża – dodatkową chwilę i proste wytłumaczenie, na czym polega zadanie. To nie przywilej dla wybranych, lecz standard dla wszystkich.

Nauczycielka współorganizująca zamiast siedzieć obok jednego ucznia, może: 

• przygotować „rusztowania” (np. listy kontrolne, piktogramy), z których skorzystają wszyscy, którzy tego potrzebują,
• zaproponować alternatywne formy prezentacji wiedzy (np. nagranie zamiast wypracowania),
• monitorować poziom barier w klasie i na bieżąco je usuwać.

3 modele współpracy, które realnie działają

Jeśli chcesz uniknąć poczucia „stania pod ścianą”, wybierzcie jeden z konkretnych modeli współpracy:

• Jeden uczy, drugi wspiera
Ty prowadzisz główny wątek, a nauczycielka współorganizująca krąży po sali i monitoruje pracę uczniów. Nie podchodzi tylko do „swojego” ucznia – wspiera każdego, kto potrzebuje krótkiej podpowiedzi. To zdejmuje stygmatyzację z dziecka z orzeczeniem, a wspiera tych, którzy tego potrzebują.

• Nauczanie alternatywne
Jeśli grupa ma problem z konkretnym fragmentem materiału, nauczyciel współorganizujący może wziąć mniejszy zespół i „przepracować” go w inny sposób, podczas gdy Ty pracujesz z resztą klasy.

• Praca w grupach
To model, który najbardziej „przestawia” dotychczasowy tok lekcji – i właśnie to sprawia, że stosunkowo mało nauczycieli decyduje się na taki sposób pracy. Szkoda, bo efektywność tak prowadzonych zajęć jest naprawdę wysoka. Nie musi to być codzienność, ale warto mieć go w repertuarze.

Nauczyciel przedmiotowy wprowadza temat dla całej klasy, a następnie wyznacza zadania – obowiązkowe dla wszystkich oraz dodatkowe dla tych, którzy chcą i mogą od razu pracować samodzielnie. Uczniowie sami decydują, do której grupy dołączają – choć w młodszych klasach lub nowych zespołach to nauczyciel delikatnie kieruje tym wyborem, pomagając uczniom trafnie ocenić własne umiejętności i potrzeby. W pierwszej grupie nauczyciel przedmiotowy wraca do kluczowych pojęć, innym językiem i tempem. W drugiej nauczyciel współorganizujący wspiera uczniów przy realizacji zadań obowiązkowych. Trzecia grupa pracuje samodzielnie, mierząc się z zadaniami obowiązkowymi i tymi do wyboru – oboje nauczyciele pozostają do dyspozycji, gdy pojawia się potrzeba.

Wasz „Kontrakt Operacyjny”

Aby współpraca nie była źródłem stresu, potrzebujecie jasnych zasad. Warto je ustalić na początku – i wracać do nich, gdy coś przestaje działać. Na przykład mogą dotyczyć: 

komunikacji niewerbalnej: jaki gest oznacza „potrzebuję, żebyś przejął teraz kontrolę nad dyscypliną, bo muszę skończyć ten wątek”?
materiałów: czy przesyłamy sobie konspekt lekcji dzień wcześniej, by nauczyciel współorganizujący mógł przygotować wsparcie?
podziału ról: kto kontaktuje się z rodzicami w sprawach bieżących, a kto w sprawach specjalistycznych?

Dlaczego warto?

Kiedy nauczyciel współorganizujący przestaje być „cieniem”, a zaczyna być partnerem – dzieje się magia. Ty zyskujesz drugą głowę pełną pomysłów i drugą parę rąk do pracy. Twoi uczniowie zyskują dwa różne style nauczania, co zwiększa szansę, że temat „dotrze” do każdego z nich.

Współpraca w klasie to nie podział terytorium, gdzie każdy pilnuje swojego kawałka podłogi. To budowa mostu – jeśli obie strony wiedzą, gdzie postawić filary, konstrukcja wytrzyma nawet kolejną reformę czy trudny dzień. Najlepsze lekcje to te, po których uczeń nie wie, kto był „główny”, a kto „dodatkowy” – wie tylko, że zrozumiał temat i potrafi zrealizować różne zadania. I to jest Twój/Wasz największy sukces.

Przewijanie do góry